Skip to content

Brazylia # Wodospady Iguazú

Na granicy Brazylii, Argentyny i Paragwaju leży skupisko jednych z największych i najbardziej spektakularnych wodospadów na świecie, przy którym Niagara to „strumień wody z kuchennego kranu” (Franklin D. Roosevelt). A chodzi oczywiście o Cataratas del Iguazú (po hiszpańsku) lub Cataratas do Iguaçu (po portugalsku). Wodospady są wspaniałe i niestety, ale słowa i zdjęcia nie oddają do końca ich uroku.

Wodospady

Istnieje pewna legenda wyjaśniająca powstanie tego cudu natury. Bóg Tupã chciał ożenić się z indiańską dziewczyną Naipí wbrew jej woli. Naipí uciekła więc ze swoim ludzkim kochankiem, o imieniu Tarobá, odpływając łódką w głąb rzeki. Bóg dowiedziawszy się o tym, wpadł w furię i postanowił podzielić rzekę, tworząc tym samym głęboką przepaść, w którą kochankowie spadli, przez co zostali skazani na wieczny upadek… (tak swoją drogą, tych legend jest jeszcze kilka).

A tak naprawdę, wspaniałe wodospady są dziełem rzeki Iguaçu, która swoje źródło ma niedaleko Kurytyby i płynie na zachód Brazylii przez ponad 1300 km. Kiedy woda dociera do ujścia do rzeki Parany, ma już szerokość 4 km!

Obszar brazylijskiego wodospadu to tylko 20%, pozostała część znajduje się na terytorium Argentyny. Przy czym widok na kaskady od strony Brazylii jest „z dołu”, Argentyna oferuje panoramę „z góry”. Spływająca woda składa się z aż 275 odrębnych progów skalnych, a jego szum słychać nawet z odległości 20 kilometrów (informacja potwierdzona empirycznie!).

Po obu stronach w latach 30. XX wieku powstały parki narodowe. Obydwa zresztą wpisane są dziś na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Po stronie argentyńskiej najbliższe miasteczko to Puerto Iguazú, natomiast w Brazylii jest to Foz do Iguaçu.

Warto dodać, że jest to też miejsce graniczne z Paragwajem, co dodaje kolorytu. Dla Brazylijczyków Paragwaj jest oazą tanich zakupów (zwłaszcza elektroniki). Jadąc autobusem z lokalsami, narażeni jesteśmy na przygniecenie wielkim kartonem z telewizorem lub zmiażdżenie stopy ogromną siatką z hurtową ilością butów (oczywiście firmowych i oryginalnych).

Oba Parki nie należą do tanich atrakcji. Bilet wstępu po brazylijskiej stronne kosztuje 63 reale, a po argentyńskiej 500 pesos (trzeba się przygotować i mieć walutę, w realach nic nie zdziałamy).

Miejsce jest bardzo popularne i przyciąga tłumy turystów, co niestety odbiera trochę uroku. Ponoć najlepiej pojechać tam wiosną i jesienią. Latem bywa gorąco i wilgotno, zimą natomiast wody jest mniej (sama byłam zimą, ale i tak parki zrobiły na mnie wrażenie, chociaż znajomi Brazylijczycy oglądając zdjęcia byli zawiedzeni, ponoć wody było mało).

Którą stronę wybrać? Istnieje odwieczny spór, która część jest piękniejsza, jednak wydaje mi się, że nie da się tego określić. Warto poświęcić trochę pieniędzy i czasu i zobaczyć wodospady z obydwu stron. Parki doskonale się uzupełniają. Po wizycie w jednym można czuć lekki niedosyt.

Strona argentyńska

Park oferuje kilka ścieżek widokowych, prowadzących do różnych kaskad. Wchodząc do Parku otrzymujemy przewodnik z wytyczonymi pięcioma szlakami (Circuito Superior, Circuito Inferior, Isla San Martin, Garganta del Diablo, Sendero Macuco). Skorzystałam z trzech ścieżek – Circuito Superior, Circuito Inferior oraz Garganta del Diablo. Ta trzecia okazała się najpiękniejsza.

Diabelska Gardziel, czyli Garganta del Diablo, to największa kaskada (woda spada tu z wysokości aż 82 m!) i robi ogromne wrażenie. To właśnie tu przebiega granica argentyńsko-brazylijska. Najpierw dociera się tam darmowym pociągiem (można też na piechotę – trasa ma długość około 4 km, ale ze względów na czekanie w długich kolejkach do pociągu, lepiej się przejść). Na górze wchodzi się na specjalną kładkę, która w swojej formie bardziej przypomina baaardzo długi most. Po kilometrowym spacerze nad wodą, dochodzimy na taras, który zawieszony jest bezpośrednio nad krawędzią wodospadu. Na miejscu czeka nas huk, obłoki pary wodnej i wspaniałe tęcze.

UWAGA! W Parku trzeba uważać na wszechobecne koati (ostronosy rude). Są to takie szopy zamieszkujący Amerykę Południową. Zwierzęta są pazerne, agresywne, grzebią w torbach i kradną. Na całej trasie umieszczone są znaki ostrzegawcze pokazujące jak się kończy ugryzienie przez tego potwora. Mimo tego ludzie i tak je dokarmiają oraz głaszczą…

Strona brazylijska

Przekraczając bramę do Parku jesteśmy pakowani do autobusu, który zatrzymuje się przy różnych atrakcjach na trasie (zazwyczaj dodatkowo płatnych). Do wodospadów nie można dojść pieszo, ponoć ze względu na grasujące dzikie zwierzęta.

Najlepiej wysiąść na przedostatnim przystanku, z którego wybiera się trasę prowadzącą do głównego wodospadu (1,2 km). Turystów jest dużo, więc idzie się powoli i w tłoku. Również i tu na zwiedzających czeka kładka z tarasem widokowym. Jest pięknie, ale jeśli ktoś najpierw udał się do Diabelskiej Gardzieli, nie robi to już takiego wrażenia.

Dodatkową atrakcją po brazylijskiej stronie jest Parque das Aves. W Parku Ptaków można z bliska(!) podziwiać egzotyczne dla nas okazy – papugi, tukany, flamingi etc. Tylko część z nich jest w klatkach, sporo ptaków lata swobodnie. Kosz biletu to 45 reali.

Jak dojechać

W Foz jest lotnisko, kupując bilety odpowiednio wcześniej można się tam bezproblemowo dostać z większości dużych brazylijskich miast. Ja wyruszałam z stolicy stanu Parana – Kurytyby, czyli od źródła rzeki oddalonej od ujścia około 700 km. Jako środek transportu wybrałam autobus, ale nie był to zwykły autobus, bo podróż była dość luksusowa. Dojechałam długodystansowym rumakiem firmy Catarinense odjeżdżającym z dworca Rodoviária de Curitiba. Firma oferuje kursy codziennie, zarówno w dzień, jak i w nocy. Najlepiej obrać kurs nocny, zwłaszcza, że jedzie się około 10-11 godzin. Brazylijscy znajomi trochę mnie nastraszyli. Ponoć na nocnych trasach zdarzają się napady na autobusy, ale nic takiego nie miało miejsca. Bilet w dwie strony kosztował ok. 400-500 reali.

Autobusy międzymiastowe zatrzymują się na Rodoviária Internacional w Foz do Iguaçu, jakieś 6 km od centrum miasta. Stamtąd odjeżdża autobus linii 40, który dociera do głównego terminalu komunikacji miejskiej, czyli Terminal de Transporte Urbano (TTU).

Z TTU startuje autobus nr 120 do Parque Nacional do Iguaçu – Centro de Visitantes, czyli wodospadów po stronie brazylijskiej. Odjeżdża co ok. 30 minut.

Trochę więcej zachodu wymaga tanie dostanie się na argentyńską stronę. Są oczywiście organizowane przez biura podróży gotowe wyprawy, ale koszty są znacznie wyższe.

Aby dojechać do Argentyny w sposób budżetowy, należy wsiąść w autobus na Men de Sá, zaraz obok TTU. Z tej uliczki odjeżdżają jaskrawo pomalowane autobusy na dworzec autobusowy w Puerto Iguazú. Jednak dla Europejczyków podróż się nieco komplikuje ze względów na kontrolę paszportową i obowiązkowe zdobycie pieczątek. Po drodze trzeba wysiąść na granicy, udać się do celników i ponownie złapać autobus do Puerto Iguazú. Przystanek jest tuż obok, przy czym za bilet płacimy wtedy ponownie. Teoretycznie autobusy jeżdżą co 30 minut, jednak w moim przypadku czekałam znacznie dłużej. Na szczęście udało mi się na granicy złapać stopa i dalszą podróż spędziłam z rodziną Paragwajczyków. W jedną stronę podróż trwała ponad dwie i pół godziny.

Gdy dojedziemy już na argentyński dworzec autobusowy, wsiadamy w autobus do Cataratas del Iguazú. Podróż trwa 30-40 minut i po tym czasie znajdujemy się w sercu Parku.

Jeśli chcemy jeszcze tego samego dnia wrócić do Brazylii, trzeba pamiętać, że ostatnie autobusy do miasta odjeżdżają około 16.00. Warto jednak mieć na uwadze późniejsze ponowne przedzieranie się przez granicę, a stamtąd ostatnie autobusy wyruszają około 18.00 – teoretycznie też co 30 minut, jednak w trakcie mojej podróży przez dwie godziny nic nie nadjeżdżało, zrobiło się ciemno i nieprzyjemnie. Na szczęście udało się znowu złapać stopa i bezpiecznie wrócić do hotelu.

No cóż… wodospady Iguazú są przepiękne i żadne inne kaskady nie mogą z nimi konkurować. Jeśli jesteście miłośnikami natury, koniecznie tam pojedźcie. Jest naprawdę wspaniale!

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *