Skip to content

Francja # Paryż

Paris is always a good idea… Paryż jest moim ulubionym europejskim miastem. Mam już swoje ścieżki, miejsca, miłe wspomnienia. Lubię tu wracać – szczególnie jesienią!

Pomówmy o jedzeniu

Jedzenie we Francji jest niesamowite. Zwykła bagietka z serem to już uczta. Nie mówiąc o moich ulubionych croissants aux amandes, które są chyba najbardziej tłuste i kaloryczne ze wszystkich francuskich viennoiserie (wyrobów ciastkarskich? brakuje mi odpowiedniego polskiego słowa, ale chyba tak można to przetłumaczyć), jednak stanowiły niezastąpiony element niemal każdego śniadania.

Poza jedzeniem ciastek, udało mi się zajrzeć do kilku miejsc, przy czym na wyróżnienie zasługuje klimatyczna knajpka Le Petit Parisien na Montmartre. Restauracja ma raczej niezobowiązujący charakter, jest tu trochę jak w domu. Wystrój jest dość osobliwy – jak to w dzielnicy artystów, znajduje się tam pełno gratów i dziwnych przedmiotów, które ponoć można też kupić. Karta z daniami przygotowania z poczuciem humoru i na pewno każdy łasuch znajdzie tu coś dla siebie. Na plus zasługuje kaczka, wołowina i pyszne desery (beza obowiązkowa!)

Le petit parisienne

Sztuka, sztuka i jeszcze raz sztuka

A jak już się najemy, to warto pamiętać, że Paryż przepełniony jest sztuką. Do tej pory pozytywnie dziwi mnie liczba obiektów muzealnych znajdujących się właściwie w każdym zakamarku miasta i te kilkugodzinne kolejki na wystawy… Napawa to nadzieją. Po wielu latach prób (remonty!) udało mi się w końcu dostać do dwóch muzeów, które chciałam zobaczyć od dawna.

Musée national Picasso-Paris

Przede wszystkim warto dotrzeć do Muzeum Picassa, które pod koniec 2014 roku zostało ponownie otworzone po ponad pięcioletnim remoncie.

Mój pech polegał na tym, że z bodajże pięciu pięter z ekspozycją, czynne były jedynie dwa, co było związane z reorganizacją wystawy, ale i tak miałam co oglądać. Sam budynek ma dość ciekawą konstrukcję – z zewnątrz klasyczna budowla, a w środku surowe, skandynawskie wnętrze. W piwnicy znajdują się głównie prace innych artystów – przede wszystkim z kolekcji samego Picassa, który zbierał dzieła swoich przyjaciół lub osób, które podziwiał (m.in. Braque, Matisse, Miró),

Dzieła autorstwa Picassa możemy znaleźć na wyższych piętrach. Moją szczególną uwagę przyciągnęły fotografie oraz ceramika wykonana przez artystę.

pp

Generalnie, kolekcja nie jest oszałamiająca. Na pewno minusem muzeum jest rozproszenie dzieł – nie ma ich zbyt wiele, a przestrzeń jest duża, więc obrazy wiszą w dość sporych odległościach. Mimo to polecam zajrzeć, bo miejsce jest pełne uroku.

Palais Galliera (Musée de la mode de la Ville de Paris)

Muzeum poświęcone modzie i jej historii. Jest dość kameralne i ma tylko wystawy czasowe. Dla osób interesujących się modą jest to bardzo przyjemna dla oka wyprawa w historię.

W trakcie mojego pobytu miałam szansę zobaczyć „ANATOMY OF A COLLECTION”, która poświęcona była modzie od 18. wieku do czasów współczesnych. Zaprezentowane były bardzo różne stroje. Wśród eksponatów znalazły się, m.in. suknia Marii Antoniny, kamizelka Napoleona, suknia balowa cesarzowej Józefiny, sukienka George Sand, kitle pielęgniarek służących w czasie pierwszej wojny światowej, a nawet płaszcz Księżnej Windsoru.

photo-anatomie-dune-collection-630x405-palais-galliera-pierre-antoine

źródło: © Palais Galliera, Pierre Antoine

Musée Cognacq-Jay

Polecam również Musée Cognacq-Jay. Muzeum zostało założone przez Teodora Cognacqa oraz jego żonę – Marię Ludwikę Jay, właścicieli La Samaritaine, popularnego w XIX wieku domu handlowego. Po śmierci przekazali oni swoją bardzo bogatą kolekcję miastu. A sama kolekcja skupiona jest na wieku XVIII i wśród eksponatów znajdziemy nie tylko malarstwo wybitnych artystów (jak Canaletto czy Boilly), ale też sztukę dekoratywną (wspaniałą porcelanę, biżuterię, tabakierki oraz meble).

Choć nie jestem entuzjastką sztuki osiemnastowiecznej, to doceniam jej kunszt i przepych. Zgromadzenie tylu ciekawych przedmiotów w jednym miejscu przenosi na chwilę zwiedzających w realia tej minionej epoki.

slide_page_accueil_site_s8

źródło: © Musée Cognacq-Jay

Le Marais

W Paryżu warto też trochę pobłądzić. Ja całym dniami mogłabym włóczyć i gubić się po Le Marais. Dzielnica ta uniknęła haussmanowskiej przebudowy (dla zainteresowanych polecam tekst: Haussmann i przebudowa Paryża) i można ją porównać do europejskich starówek, której w Paryżu akurat nie ma. Zachowały się wąskie uliczki i placyki.

Le Marais

Dzielnica wypełniona jest butikami, galeriami, muzeami, kawiarniami. Charakteru nadają jej też żydowskie synagogi i koszerne sklepy, w których możemy zjeść pyszne potrawy (koniecznie wstąpcie do King Falafel na rue des Roisiers, tylko uzbrójcie się w cierpliwość – w porze lunchu można stać w kolejce nawet 20 minut).

Fondation Louis Vuitton

Na koniec mojego krótkiego pobytu udało mi się również zajrzeć do Lasku Bulońskiego i znajdującej się tam Fundacji Louisa Vuittona. Fundacja jest prywatna, a samą budowę muzeum sfinansował Bernard Arnault, jeden z najbogatszych ludzi w Europie. Obiekt jest dość kontrowersyjny – po pierwsze dlatego, że jest prywatny, a znajduje się w przestrzeni publicznej. Po drugie, dość mocno ingeruje w krajobraz tego spokojnego miejsca. Powierzchnia obiektu to ponad 12 tysięcy m kw, ponadto gmach jest wysoki na ok. 50 metrów, co znacznie przewyższa rosnące w pobliżu drzewa. Co więcej, złośliwi doszukują się w monumentalnym projekcie próżności zleceniodawcy, który chciał postawić sobie jeszcze za życia pomnik, który kosztował ponad 100 mln euro.

Bryła muzeum może się podobać lub nie, ale trzeba przyznać, że robi ogromne wrażenie. Swoim kształtem ma przypominać statek z żaglami pokryty 3600 szklanymi taflami. Autorem tej nowoczesnej konstrukcji jest amerykański architekt-gwiazda Frank Gehry. Jak sam mówił o projekcie: „Celem było zaprojektować w Paryżu wspaniały statek-nawę symbolizującą powołanie Francji do jej misji kulturotwórczej”.

Początkowo jednolity szklany dach w tym roku został przekształcony przez Daniela Burena w instalację „Obserwatorium Światła” (L’Observatoire de la Lumière). Na czym to polega? Bruen zrealizował swoją wizję i umieścił kolorowe filtry na transparentnych do tej pory szklanych żaglach, nadając tym samym budynkowi fundacji kolorytu. Kolorowe szyby tworzą teraz szachownicę, czyli motyw, który bardzo często występuje na produktach marki Louis Vuitton.

img_3583

Pod dachem docelowo zaplanowanych jest ponad dziesięć galerii ze sztuką nowoczesną i współczesną. Ponadto, gmach wyposażony jest w duże audytorium oraz restaurację. Na około obiektu znajdują się liczne fontanny oraz przylegający do niego Ogród Aklimatyzacyjny (Jardin d’Acclimatation), utrzymany w japońskim stylu.

Ale wracając do sztuki… czy rzeczywiście Fundacja będzie realizowała misję kulturotwórczą? Póki co trudno powiedzieć. Obecnie wystawy są w trakcie przygotowywania. Zwiedzający mogą jedynie podziwiać sam budynek, który jest dość atrakcyjny, zwłaszcza, że z dachu roztacza się panorama na miasto. Budowla z całą pewnością jest nowoczesna, odważna i ciekawa. Myślę, że z czasem wrośnie w panoramę Paryża, tak jak pozostałe niecodzienne konstrukcje z Wieżą Eiffla na czele.

Badź pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *