Skip to content

Izrael # Hajfa

Izrael to trudny kraj – pełen skrajności i konfliktów, ale też o bogatej historii, z dobrym jedzeniem i z ładną pogodą. Poszczególne miasta, choć leżą dość blisko siebie, mocno się różnią. Warto więc wynająć samochód i pozwiedzać kraj na własną rękę. Ja szczególnie upodobałam sobie Hajfę, która zresztą uchodzi za najpiękniejsze miasto Izraela.

Trzecie największe miasto Izraela

Hajfa leży na północy, na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Miasto znane jest przede wszystkim z ogromnego portu wykorzystywanego zarówno do celów handlowych, jak i pasażerskich. Uchodzi również za oazę tolerancji, mieszkają tu obok siebie żydzi, muzułmanie, druzowie, chrześcijanie oraz bahici. Nie brakuje też studentów; miasto jest pełne życia, co widać i czuć na każdym kroku. Dodatkowo Hajfa ma niezwykle przyjemny klimat – czuć w niej śródziemnomorski powiew powietrza, a zbocza góry Karmel gwarantują przepiękne widoki.

Świątynia i ogrody bahaitów

Hajfa jest centrum duchowym bahaitów. Wyznanie to nie jest specjalnie popularne, dlatego bardzo krótko napiszę, że ten ruch religijny zawiązany jest z babizmem i jego założycielem – Sajidem Alim Muhammadem z Szirazu (Persja/Iran), który w 1844 r. ogłosił nadejście mesjasza, a sam siebie nazwał Babą (od wyrazu brama). Religia ta z czasem się rozpowszechniła i umocniła, ale wyznawcy poddawani byli prześladowaniom. Założyciel został uwięziony i stracony w 1850 r.

Baba znalazł jednak kontynuatorów i na tej kanwie zarodziło się inne wyznanie – bahitów, który za swojego prekursora uważali właśnie Babę. Dzisiaj bahaizm wyznaje nawet sześć milinów ludzi na całym świecie. A w co wierzą bahaici? Najlepiej poczytać o tym na stronie polskiej wspólnoty.

W Hafie na świętej Górze Karmel znajduje się ogromne centrum bahaitów, którego najważniejszym punktem jest sanktuarium proroka Baby, przykryte charakterystyczną złotą kopułą. Wybranie miejsce nie jest oczywiście przypadkowe – to właśnie tu Baba został pochowany.

Świątynie otaczają niesamowite, wypielęgnowane ogrody, które tworzą tarasy, połączone schodami. Nie wszystkie piętra można zwiedzać – niektóre partie zarezerwowane są tylko dla wyznawców bahaizmu. Koniecznie trzeba tu zajrzeć, bo park robi ogromne wrażenie!

Ogród Rzeźb

Niedaleko świątyni znajduje się mały ogród, w którym ulokowano blisko 30 rzeźb z brązu, wykonanych przez Ursulę Malbin. Nie jest to bardzo popularna atrakcja, ale warto skorzystać z okazji i zajrzeć do ogrodu na krótki odpoczynek – jest to bardzo przyjemne doświadczenie.

Ursula Malbin urodziła się w 1917 r. Była członkiem syjonistycznej grupy młodzieżowej w przedwojennym Berlinie. Opuszczając na kilka dni przed wybuchem II wojny światowej Niemcy, znalazła się w Szwajcarii. Mieszkała tam podczas wojny, wyszła za mąż i rozpoczęła działalność rzeźbiarską. W 1966 r., odwiedzając Izrael, kupiła stary dom w Ein-Hod, wiosce artystów oddalonej około 20 km na południe od Hajfy. Od tego czasu dzieliła swoje twórcze życie między Ein-Hod i Troinex (wieś niedaleko Genewy w Szwajcarii). Malbin przekazała 29 rzeźb z brązu do Ogrodu Rzeźb w Hajfie, który został otwarty w 1978 r.

Adres: Zionism Ave. 112, Haifa Israel.

Stella Maris

Na górze Karmel znajduje się klasztor karmelitów bosych Stella Maris, zbudowany na początku XIX wieku. Klasztor związany jest z kultem starotestamentowego proroka Eliasza, który miał prowadzić pustelnicze życie w grotach doliny Góry Karmel. Podczas wypraw krzyżowych właśnie to miejsce było jednym z świętych punktów, które miały zostać odzyskane od muzułmanów. Po zdobyciu Jerozolimy i coraz liczniej napływającej ludności chrześcijańskiej, która zaczęła prowadzić tam pustelnicze życie, postanowiono świętą górę przemienić w regułę zakonną. Nie wchodząc w szczegóły, losy zakonu były dość burzliwe. W XIII wieku zakonnicy zostali wymordowani lub opuścili ziemię. Do Palestyny wrócili dopiero w XVII wieku.

Obecnie Kościół jest celem pielgrzymek, chętnie zaglądają tu również turyści. Z góry rozpościera się piękny widok na okolicę i Morze Śródziemne. Ponadto znajduje się tu charakterystyczna latarnia morska również nosząca nazwę Stella Maris.  Aby dostać się na szczyt można skorzystać z kamiennych schodów. Na szczęście na górę kursuje też kolejka linowa.

Grota Eliasza

Zakon, o którym pisałam wcześniej, znajduje się bezpośrednio nad grotą, w której rzekomo żył prorok Eliasz. Wedle tradycji medytował on tu przed walką z wyznawcami semickiego bóstwa Baala (boga burzy i płodności).

Po odpoczynku i medytacji, wspiął się na szczyt góry, na której stał ołtarz Baala i innych fenickich bóstw. Tam rzucił wyzwanie pogańskim kapłanom, by mocą swych modłów rozpalili ogień ofiarny. Nie udało im się to, natomiast Jahwe odpowiedział Eliaszowi i zesłał ogień z nieba. Stało się to na oczach Achaba, żydowskiego króla, który rozgniewał Boga czcząc Baala, za namową swojej żony Izebel. Achab zerwał wówczas z pogaństwem, a wyznawców Baala kazał wymordować nad rzeką Kiszon. To właśnie tutaj ukrywał się prorok Eliasz przed królem Achabem i królową Jezabelą, po tym, gdy zabił 450 bałwochwalczych kapłanów Baala.

Już od pierwszych wieków religii chrześcijańskiej pustelnicy zamieszkiwali okoliczne groty, starając się żyć tak jak Eliasz. Dziś jaskinię można zwiedzać, choć jest ona przede wszystkim miejscem kultu religijnego.

Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Elijah%27s_cave_1_(6).JPG

Ha’apala And Navy Museum oraz The National Maritime Museum

W okolicy klasztoru i groty są również dwa muzea. Pierwsze poświęcone jest marynarskiej historii Izraela – od potajemnej imigracji podczas brytyjskiego mandatu w Palestynie, po historię izraelskiej marynarki wojennej od jej założenia. W muzeum można zobaczyć, m.in. pozostałości po INS Dakar (izraelski okręt podwodny zatopiony w 1968 r.), INS Mivtach (łódź rakietowa), INS Gal (okręt podwodny) czy INS Af Al Pi Chen (tajny statek służący do przewozu imigrantów zbudowany w czasie II wojny światowej).

Muzeum prowadzone jest przez izraelskie Ministerstwo Obrony i stoi obok Narodowego Muzeum Morskiego Izraela poświęconego historii morskiej i archeologii.

Muzeum założone zostało przez Aryeha Ben-Eliego i opiera się na jego prywatnej kolekcji. Znajdują się tam obiekty pokazujące związki ludzi z morzem: sztuka morska, mitologia, starożytne kotwice, monety, instrumenty naukowe, zabytkowe naczynia, mapy, modele statków.

Wizyta w tych placówkach nie jest może must do, ale jeśli macie chwilę czasu i interesuje Was ta tematyka, to warto zajrzeć.

Poruszając kwestię dostępnej oferty muzealnej – nie polecam wizyty w Tikotin Museum of Japanese Art. Jest to ponoć jedyne muzeum poświęcone sztuce japońskiej na Bliskim Wschodzie, niemniej kolekcja nie zachwyca, zwłaszcza przy tak drogim bilecie (35 NIS za osobę!).

Jedzenie – Elkheir Druze Cuisine

Dużego opisu nie będzie – przez całe trzy dni stołowałam się w jednej knajpie, Elkheir Druze Cuisine. Restauracja, którą znalazłam za pomocą Trip Advisor, okazała się strzałem w dziesiątkę!

Jak sama nazwa mówi, króluje tutaj kuchnia druzów. Druzowie to odłam islamu z domieszką chrześcijańska i greckiej filozofii, który swoje początki ma w XI wieku. Wierzą w reinkarnację, za swoich proroków uznają Mojżesza, Jezusa i Mahometa. Mieszkają głównie w Libanie, Syrii oraz Izraelu.

Restauracja ma historię pokoleniową. Szef kuchni oglądając jako dziecko co i jak przygotowuje jego babka, chciał zachować dziedzictwo kulinarne i postanowił założyć restaurację, której celem jest przygotowywanie pysznych dań druzyjskich z użyciem najlepszych i naturalnych składników. Jedzenie jest więc świeże i przepyszne.

Serwowane są świeże sałatki, cudowny i pachnący chlebek pita, nieziemsko przyprawiona jagnięcina, baranina czy kurczak. Do tego pyszne pasty i hummusy, a także aromatyczna kawa czy miętowa herbata. Palce lizać!

Jak zwiedzać

Miasto jest dosyć rozległe, do tego dość trudno poruszać się po nim piechotą. Cechą charakterystyczną Hajfy są strome zbocza, a także tysiące schodów, po których oczywiście lepiej się schodzi niż wchodzi. Komunikacja miejska działa sprawnie, jest nawet metro (jedno z najkrótszych na świecie!). Trzeba tylko pamiętasz o szabasie – miasto pustoszeje i trzeba wtedy wszędzie chodzić piechotą.

Ceny typowe dla Izraela – jest dość drogo, ale wydaje mi się, że taniej niż w typowo turystycznych ośrodkach. Baza noclegowo-jedzeniowa jest mocno rozbudowana. Każdy znajdzie więc dla siebie coś interesującego.

Hajfę naprawdę warto zwiedzić. Nie jest turystycznym ośrodkiem, ale dzięki temu można zobaczyć codzienne życie mieszkańców Izraela, niezależnie od ich wyznania.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *