Skip to content

Luksemburg # Tour de Luxembourg

Luksemburg wyszedł trochę z przypadku i… zdecydowanie jeden taki wyjazd w podróżniczej karierze wystarczy. W mojej opinii, kraj ten nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Spokojnie można zwiedzić Luksemburg przy okazji większej wyprawy objazdowej po Europie. Jeśli ktoś nastawia się na dłuższy pobyt, raczej będzie zawiedziony.

Luksemburg – stolica

Miasto jest małe, więc i atrakcji zbyt wielu nie znajdziemy. Plusem jest to, że zwiedzimy wszystko bezproblemowo na piechotę (choć warto brać pod uwagę, że miasto jest dość górzyste). Co ważne, miejscowość jest czysta, zadbana, pełna kafejek i restauracji.

Największą atrakcją jest stare miasto ze swoją zabudową w postaci kamienic, rezydencji i kościołów.

Jest to między innymi Pałac Wielkich Książąt w Luksemburgu – niestety podziwiamy tylko fasadę i maszerujących wartowników. Ponadto znajduje się tu Kościół i Brama św. Michała, która zasłynęła z posiadania gilotyn i ścinania głów podczas rewolucji francuskiej. Drugim ważnym budynkiem sakralnym jest Katedra Notre Dame z pięknymi barokowymi organami oraz średniowieczną drewnianą rzeźbą Madonny z Dzieciątkiem.

Kazamaty Bock 

Luksemburg słynie ze swoich fortec, murów, bastionów i kazamat. To niewielkie miasto miało w przeszłości niezwykle rozbudowany system obronny, na który składało się 24 fortów i 16 bastionów, ponadto wydrążono wiele kilometrów tuneli i galerii.  Na przełomie XVIII/XIX wieku twierdzę zaczęto nawet nazywać Gibraltarem Północy. Do dnia dzisiejszego przetrwało niewiele, ale to co jest, można zwiedzać. Fajne miejsce, jednak trzeba użyć wyobraźni, aby zwizualizować sobie, o co w tym wszystkim chodziło. Za bilet zapłacicie jednak tylko gotówką, o czym warto pamiętać, bo najbliższy bankomat znajduje się jakieś 600 m dalej (pod górę!).

Kazamaty z zewnątrz

Chemin de la Corniche

Miejscem z ładnymi pejzażami jest Chemin de la Corniche, czyli droga o charakterze tarasu widokowego, z którego można podziwiać dzielnice leżące w korycie rzeki, różnego rodzaju mosty, mostki i akwedukty. 

Widok z Chemin de la Corniche

Most Adolfa

To nic innego jak wizytówka miasta. Zbudowany jest z jasnych cegieł i wciśnięty dość malowniczo między intensywnie zielone drzewa. 

Most Adolfa (niestety w nienajlepszej jakości)

Muzea

W trakcie tego krótkiego pobytu w stolicy udało mi się odwiedzić dwa muzea (znajdujące się zresztą obok siebie). Jednym z nich było MUDAM, czyli Muzeum Sztuki Nowoczesnej (Grand Duke Jean Museum of Modern Art). Akurat pokazywana była tam interesująca mnie wystawa libańskiej artystki „Etel Adnan et les modernes”.  W dwóch galeriach na piętrze znajdziemy pełen przekrój jej dzieł: od obrazów, przez prace na papierze po gobeliny włącznie. Wystawie towarzyszyły też obrazy Paula Klee, który był inspiracją dla Adnan. Na słowa pochwały zasługuje sam budynek MUDAM zaprojektowany przez chińskiego architekta Ieoh Ming Peia. 

Obrazy Etel Adnan

Natomiast Muzeum Drai Eechelen ulokowane zostało w 18-wiecznym Forcie Thungen, który to jest zresztą wpisany na światową listę dziedzictwa UNESCO. W środku znajdziemy artefakty ilustrujące historię miasta i kraju (od XV wieku do początków XX).

Trzecie muzeum – Villa Vauban – było niestety zamknięte. Natomiast sam park okalający pałac okazał się niezwykle przyjemnym miejscem do wypoczynku po długim spacerze. Przy okazji można rozkoszować się widokiem będących na zewnątrz rzeźb.

Ciekawie zapowiadało się też Muzeum Bankowości, ale – o zgrozo – jest one nieczynne w weekendy!

Tour de Luxembourg

W Luksemburgu (kraju) zwiedzimy przede wszystkim pałace, zamki, ruiny zamków, klasztory, kościoły i lasy. Ja takie atrakcję akurat lubię, więc nie będę na nie narzekać. Kilka obejrzanych miejsc zrobiło na mnie wrażenie.

Opactwo w Echternach

Jedną z kilku atrakcji może być klasztor benedyktyński założony w VII wieku przez świętego Wilibrorda, anglosaskiego misjonarza działającego na terenie państwa Franków. Przy opactwie znajduje się bazylika pod wezwaniem wspomnianego przed chwilą świętego. Pierwotnie pochodziła ona z przełomu VI i VII wieku, niemniej podczas II wojny światowej została zniszczona, a jednym oryginalnym elementem z czasów Karolingów jest nagrobek „apostoła Fryzów”. 

Opactwo w Echternach

Clervaux

Samo Clervaux to niewielkie miasteczko znajdujące się na północy Wielkiego Księstwa, z pięknym, położonym na malowniczym skalnym cyplu średniowiecznym zamkiem. Został on wybudowany w XII wieku z inicjatywy hrabiego Gerharda von Sponheima. W czasie II wojny światowej, w wyniku trwającej Bitwy o Ardeny, budowla obróciła się w ruinę. Rząd Luksemburga zdecydował się na odrestaurowanie warowni i dzisiaj poza siedzibą lokalnej administracji znajdują się tam muzea. Pierwsze z nich to Muzeum Bitwy o Ardeny (Musée de la Bataille des Ardennes) z ekspozycją poświęconą historii ofensywy w Ardenach, czyli starciu wojsk Trzeciej Rzeszy z aliantami (była to największa bitwa w historii wojsk Stanów Zjednoczonych w trakcie tej wojny).  Drugie to Muzeum Makiet Luksemburskich Zamków (Musée de Maquettes des Châteaux), gdzie poznamy historię średniowiecznych châteaux, przyjrzymy się rozwojowi miast czy strategiom obronnym i handlowym.  Ponadto na terenie Zamku można zapoznać się z wystawą fotograficzną „The Family of Men”, najsłynniejszą chyba wystawą fotografii zrealizowaną przez Edwarda Steichena dla nowojorskiego MoMA, odwołującą się do zjawisk takich jak miłość, narodziny, radość, nauka, praca, śmierć.  

Clervaux

Beaufort

Twierdza Beaufort w średniowieczu musiała robić ogromne wrażenie. Otoczona fosą, z basztami, krużgankami, salą tortur i wielką kuchnią wygląda na wspaniałą fortecę. Wszystko to niestety zostało zniszczone w czasie wojny 30-letniej. Przez lata forteca popadała w ruinę, dopiero w 1850 r. rząd Luksemburga wziął zamek pod ochronę i dzisiaj jest elementem luksemburskiego dziedzictwa kulturowego. Obecnie można się przechadzać po ruinach i jedynie oczyma wyobraźni widzieć, jak Beaufort wyglądał w XI wieku.

Ruiny w Beaufort

Trewir 

Będąc w Luksemburgu nie sposób nie zahaczyć o państwa ościenne. Jednym z bliżej położonych miast jest uchodząca za jedną z pierwszych niemieckich osad – Trewir. Augusta Treverorum założone zostało jeszcze za panowania rzymskiego cesarza Augusta w 16 r. p.n.e. Do dnia dzisiejszego znajdziemy tu antyczne świadectwa. Jest to na przykład pochodząca z czasów rzymskich brama wjazdowa – Porta Nigra – wchodząca w skład murów obronnych. Duże wrażenie robi też kościół Najświętszej Marii Panny w stylu wczesnogotyckim czy średniowieczny rynek. Ponieważ Trewir leży nad Mozelą, znajdziemy tu dużo zieleni i malowniczych zakątków.

Stare Miasto w Trewirze

Ludzie

Wiem, że generalizuję, bo po dwóch dniach pobytu trudno o daleko idące wnioski, ale ulice są puste. Widocznie większość ludzi siedzi w domach? Turystów (przynajmniej w maju) również było jak na lekarstwo, ale to akurat jest ogromna zaleta.

Ceny

Patrząc na różnego rodzaju rankingi, Luksemburg jest jednym z najbogatszych krajów na świcie. Wysokie PKB wynika w dużej mierze z faktu, że połowa siły roboczej przyjeżdża do Luksemburga z zagranicy lub nie ma tu stałego miejsca zamieszkania. Czynsze są podobne jak w Paryżu, Nowym Jorku czy Londynie. Wynajęcie pokoju w średniej klasy hotelu to kosz ok. 120 euro (za 2 osoby ze śniadaniem). Jak na dość prowincjonalny kraj sporo. Koszt zakupów w sklepie jest zbliżony do wspominanego wyżej Paryża. 

Co ciekawe, w Luksemburgu jest mało bankomatów, a w wielu miejscach kartą płacić nie można. Lepiej być więc przygotowanym i mieć w kieszeni trochę gotówki.

Jedzenie

Dania dla turystów pod szyldem „spróbuj luksemburskiej kuchni” kojarzą się z tą pochodzącą z Niemiec. Znajdziemy tu przysmaki w iście germańskim stylu – kiełbasy, kapustę kiszoną, ziemniaki, placki ziemniaczane czy karkówkę przyrządzoną na wiele sposobów. Widać też wpływy kuchni francuskiej, więc entuzjaści serów, bagietek, wina, tart i eklerek znajdą coś dla siebie!

Podsumowując, nie rekomenduję Luksemburga jako kraju pierwszego podróżniczego wyboru. Za mniejsze pieniądze możemy zorganizować wycieczkę w ciekawsze miejsce. Tak się jednak składa, że PLL LOT obecnie latają do LUX aż dwa razy dziennie i to w całkiem przyjemnych godzinach, dlatego można się tam wybrać raczej jedynie przy okazji.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *