Skip to content

Niemcy #Norymberga

Wizyta w Norymberdze raczej nie uchodzi za szczyt turystycznych marzeń, a jednak jest to żywe muzeum niemieckiej historii. Jeśli tylko będziecie mieli okazję odwiedzić ten zakątek Bawarii, zróbcie to koniecznie!

Ekscytacja i olśnienie

Norymberga ma długą i skomplikowaną historię, często mroczną. W średniowieczu, ze względu na swoje położenie na trasie Północna Europa–Rzym, miasto miało handlowy charakter. W XV wieku stało się stolicą niemieckiego renesansu z prężnie rozwijającym się rzemiosłem (jak np. drukarstwo – to tu wydrukowano w 1543 roku dzieło De revolutionibus orbium coelestium Mikołaja Kopernika) czy sztuką (miasto rodzinne Albrechta Dürera; zmarł tu nie kto inny jak znany w Polsce Witt Stwosz).

Miejsce wstydliwej historii

Jednak zdecydowanie najbardziej Norymberga kojarzy się z Adolfem Hitlerem, dla którego osada ta była wyjątkowa – widział w niej przykład bogatego, niemieckiego miasta z nutą imperialnej historii. Nie bez powodu nazywał ją najbardziej niemieckim z niemieckich miast. To tu odbywały się zjazdy NSDAP.

Norymberga została przebudowane przez nazistów tak, aby spełniała idealną wizję niemieckiego miasta. Odrestaurowano średniowieczny zamek (niekoniecznie zgodnie z oryginałem, raczej miał zyskać baśniowy charakter), wyburzono budynki bez wartości historycznej oraz dobudowano takie, które imitowały starą zabudowę. W trakcie upadku reżimu miasto zapłaciło ogromną cenę – siły alianckie niemalże zrównały je z ziemią poprzez naloty dywanowe. Z baśniowego krajobrazu zostało niewiele. Mimo to miejscowość wstała z kolan i dzisiaj zaskakuje swobodną atmosferą.

Kontynuując mroczny wątek dziejów warto dodać, że Norymberga o niej nie zapomniała. W Centrum Dokumentacji na terenie Reichstagu, miejscu spotkań nazistów, jest muzeum, które przypomina, ku przestrodze przyszłych pokoleń o tym co się stało.

Wystawa jest bardzo ciekawa i dobrze przygotowana – trudne tematy nie zostały przemilczane. Z kładki widokowej można też rzucić okiem na miejsce wielkich wystąpień Führera, czyli trybunę Zeppelinhaupttribüne zbudowaną dla uczczenia twórcy zeppelinów. Jest to jedna z niewielu oryginalnych „pamiątek”, która przetrwała naloty.

IMG_3887

Dla turysty nieznającego języka niemieckiego jest pewien mankament wystawy – pod ekspozycją nie ma ani jednego opisu po angielsku. Owszem, można za darmo wypożyczyć audioguide, jednak i tak przydałyby się choć krótkie podpisy. Zresztą nie jest to przypadłość tylko tego miejsca…

Centrum Dokumentacji położone jest na uboczu miasta. Dojazd autobusem z centrum zajmuje około 35 minut.

Mury gotyckich kościołów

Warto odwiedzić kościoły świętego Sebalda i świętego Wawrzyńca. Jednak największe wrażenie robi Kościół Najświętszej Marii Panny. Frauenkirche ma niezwykle bogato zdobioną elewację frontową. Ta koronka szczególnie dobrze komponuje się z odbywającym się u jej stóp jarmarkiem.

norymberga panorama

Równie ładna jest Starówka – kamienice w pruską kratę nadają jej charakteru. Przy ładniejszej pogodzie uroczo muszą wyglądać przerzucone przez rzekę mosty. Całość otoczona jest murami z basztami, niektóre z nich można zwiedzać.

Norymberga

Zamek

IMG_3897Ponad miastem na wzgórzu usytuowany jest zamek. Ba! Nawet kompleks zamków: cesarskiego, burgrabiego oraz miejskiego. Zamek Cesarski można zwiedzać – w środku przespacerujemy się po historycznych komnatach, znajduje się tam też muzeum z wystawami stałą i czasową. Stała poświęcona jest historii broni i wojny (zobaczymy tam zbroje, broń, tarcze i inne wojenne akcesoria). Natomiast grudniowa wystawa czasowa „Charles IV” była poświęcona, jak sama nazwa wskazuje, Karolowi IV, upamiętniając 700. rocznicę urodzin tego jednego z najważniejszych władców w historii Niemiec i Czech. Na terenie zamku zgromadzonych zostało ponad 140 obiektów – obrazów, książek, rzeźb, klejnotów, monet… Piękne przedmioty, często wręcz ociekające złotem, przykuwają wzrok. Dla mnie szczególnie ciekawe były bogato zdobione oprawy średniowiecznych kodeksów, jednak i tutaj pojawił się wcześniej wspomniany problem – brak tabliczek po angielsku i zacinający się audioguide!

Na terenie zamku, pośrodku dziedzińca, ciekawą atrakcją jest Tiefer Brunnen. Jest to budynek z muru pruskiego ze studnią sięgającą ok. 50 metrów. O jej głębokości można się przekonać w trakcie małej demonstracji. Z użyciem nowych technologii przewodnik pokazuje nam kamerą, jak studnia wygląda od środka i opuszcza do niej zapaloną świeczkę, abyśmy mogli podziwiać jak daleko zjeżdża w dół. Jest też test z monetą i wspólne odliczanie czasu od momentu jej upuszceznia do głośnego „plum”.

Muzea

IMG_3911Miłośnicy sztuki niemieckiej na pewno w Norymberdze nie będą się nudzić. Na szczególną uwagę zasługuje Dom Albrechta Dürera. Malarz uznawany jest (i słusznie!) za najwybitniejszego artystę niemieckiego renesansu. Jego dzieła można podziwiać głównie poza Norymbergą, ale wyjątkowość tego muzeum polega na pokazaniu miejsca jego życia i pracy. Domek w dość wierny sposób odzwierciedla panującą wtedy rzeczywistość – wąskie klatki schodowe, kręte schody, niskie stropy, kaflowa kuchnia. Jedno piętro stanowi salę wystawową. Możemy zobaczyć tam wielkoformatowe wybitne dzieła artysty, ale trzeba mieć na uwadze, że są to kopie (chociaż bardzo dobrej jakości).

Na zwiedzanie Germanisches Nationalmuseum, największego muzeum sztuki niemieckiej, trzeba by zarezerwować kilka dni. Już sama architektura miejsca wzbudza zainteresowanie. Część ekspozycji znajduje się w budynku byłego klasztoru kartuzów (zespół architektoniczny pochodzi z XIV wieku, obecnie możemy podziwiać tam sztukę średniowieczną), do którego dobudowano nowoczesne szklane formy. Muzeum ma bardzo bogate zbiory, nie tylko malarskie (w tym oryginały Dürera) i rzeźbiarskie. Można też zobaczyć meble, monety, instrumenty, broń czy tekstylia. Pełen zakres – każdy znajdzie coś dla siebie.

Kilka słów po co tutaj przyjechałam…

norymbergaJednak duchem współczesnego miasta i tym co przyciąga turystów jest obecnie PRZEPIĘKNY Christkindlmarkt, czyli jarmark organizowany tu podczas adwentu od XVII wieku. Panuje wtedy radosny nastrój. Stare miasto mieni się tysiącami światełek odbijających się w przepięknych ozdobach świątecznych. Można napić się pysznego grzanego wina i zabrać pamiątkowy kubek do domu. Wino oczywiście należy zagryźć kiełbaską w bułce (Drei im Weggla) lub piernikiem (Lebkuchen, bo tak się oryginalnie nazywają, są prze-pysz-ne! Biją toruńskie na głowę). Trzeba jednak spodziewać się dzikich tłumów żądnych świątecznych wrażeń, szczególnie jeśli jarmark odwiedzamy w trakcie weekendu. Jednak przyjemna atmosfera udziela się wszystkim, więc nie jest aż tak bardzo męcząco. Brakowało nieco białego puchu, który pewnie dodałby klimatu, ale na to akurat trudno mieć wpływ. Ceny ozdób są niestety dość wysokie, ale trzeba mieć na uwadze, że w większości jest to rękodzieło. Sugeruję więc zainwestować w ozdoby jadalne – dwie pieczenie na jednym ogniu.

 

Jedzenie

Kuchnię bawarską można lubić lub nie. Ja, niestety, nie miałam okazji wyrobić sobie zdania. Przyjechałam dość późno w piątek, a jak się okazało, kuchnie w większości restauracji zamykane są około godziny 21. Te, które były otwarte nieco dłużej, nie miały wolnych stolików. Do późniejszych godzin nocnych otwarte były jedynie kebaby – smaczne, ale nie o to chodziło. Pod tym względem czułam się oszukana. Kolejnego dnia, przez zatrucie pokarmowe, nie byłam w stanie zjeść czegokolwiek (lokalnego lub nie). Tak więc ten aspekt podróżniczy będę musiała zaspokoić w trakcie innej wizyty w Niemczech. Zwłaszcza, że bawarskie knajpy wyglądają na zewnątrz jak z baśni braci Grimm – oj, kuszą.

Mówiąc już o minusach miasta, należy do nich też fatalne oznakowanie. Centrum nie jest może i duże, ale przydałoby się trochę lepiej oznakować ścieżki prowadzące do największych atrakcji. Póki co nie ma ich wcale lub często wprowadzają w błąd.

Miasto kontrastów

Historia nadała Norymberdze charakter pełen sprzeczności – średniowieczna zabudowa i wszechobecna niemiecka sztuka trochę walczy z pamięcią o trudnej XX-wiecznej historii. Warto się przed wyjazdem trochę przygotować, aby lepiej zrozumieć miasto.

Sama Norymberga ma pewnie więcej do zaoferowania niż jarmark, grzane wino i kiełbaski, ale aby uciec od utartych, turystycznych szlaków, potrzeba więcej czasu i ładniejszej pogody. Pewnie nie prędko, ale mam nadzieję, że kiedyś jeszcze ją odwiedzę.

A tak na marginesie… to taki Gdańsk 😉

 

One Comment

  1. Wojtek Wojtek

    Wiosną i latem musi być pięknym miastem. Ładne zdjęcia z marketu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *