Skip to content

Nowa Zelandia #5 Coromandel

A gdyby tak rzucić wszystko i zamieszkać na Półwyspie Coromandel? Będąc tam zaledwie trzy dni nie raz przeszło mi to przez myśl. Kto by nie chciał mieszkać w domu z widokiem na ocean…

Ucieczka na półwysep Coromandel

Półwysep jest przepiękny, otoczony plażami, górami, zielonymi zboczami i ukrytymi zatokami. Krajobraz zupełnie odmienny od wulkanicznego, który miałam okazję podziwiać w okolicach miasta Rotorua.

MG_7783-1024x683-2

Droga z południa do Whitiangi, gdzie miałam zaplanowany nocleg, była jedną z piękniejszych tras jakie pokonałam. Kręta, wąska droga połączona ze zmianą wysokości, subtropikalnym lasem, widokiem na ocean i malownicze plaże.

Sama Whitianga nie jest zbyt ekscytującym miejscem, ale stanowi dobrą bazę wypadową do innych zakątków półwyspu. Przede wszystkim do popularnego Cathedral Cove.

MG_7728-1024x683

Jest to dość znana atrakcja turystyczna, zyskała na popularności przez rolę w ekranizacji Opowieści z Narnii i jest dość łatwo dostępna. Godzinę pieszo od plaży znajduje się parking. Trzeba się jednak liczyć z wdrapywaniem po wzgórzach i schodach. Tym co mnie trochę zdziwiło, to wyasfaltowana droga prowadząca przez las na miejsce. Niby udogodnienie dla turystów, ale przez to dotarcie na plażę traci swój urok.

_MG_7765

Sama formacja skalna przypomina z wyglądu oraz wielkości katedrę, stąd też jej nazwa. Na żywo robi wrażenie; w takich miejscach czuje się respekt do przyrody. Wystające z wody skały wyglądają przepięknie i dość surrealistycznie. Wszystko okalane jest piaszczystą plażą, na której można rozłożyć koc i chłonąć piękno natury.

Plaż na półwyspie jest mnóstwo i wszystkie są piękne. Mnie szczególnie przypadła do gustu Cook Beach, a właściwie rozpościerający się na nią widok z Shakespeare Cliff. Na klif można oczywiście wjechać samochodem (jest parking) lub przejść się trochę pod górę. Na miejscu jest punkt widokowy, z którego rozpościera się panorama na Zatokę Mercury, a także tablica upamiętniająca przypłynięcie kapitana Jamesa Cooka w 1769 r. na pokładzie HMS „Resolution”.

Tam, gdzie zatrzymał się czas

Coromandel Town to dziwne miejsce. Miasteczko wygląda jakby wyjęte z kadru amerykańskiego westernu. Przy głównej ulicy znajdują się wiktoriańskie domy z drewnianymi, ozdobnymi werandami. Brakuje tylko przechadzających się między budynkami poszukiwaczy złota…

_MG_7839

Jedną z większych atrakcji Coromandel Town jest wąskotorowa kolejka Driving Creek Railway. Kolejka postała jako kaprys nowozelandzkiego artysty – Barry’egp Brickella. Garncarz kupił kawałek ziemi na prowincji, aby stworzyć tu swoją pracownię, miał jednak problem z transportem gliny z lasu, w związku z czym postanowił sam wybudować kolejkę wąskotorową, która mu w tym pomoże. Budowanie kolei na tyle przypadło mu go gustu, że robił to przez kolejne 25 lat… a potem stała się ona lokalną osobliwością.

MG_7830-1024x683

Atrakcyjność wynika przede wszystkim z tego, że jej trasa przebiega przez gęsty las, co już wycieczce dodaje uroku, ale największą frajdę sprawia przejazd przez liczne mosty, tunele, zwrotnice, przy czym na całej trasie podziwiać można dość dziwne rzeźby i specyficzne instalacje artystyczne. Zwieńczeniem przejazdu jest wieża widokowa Eyefull Tower, położona na szczycie wzgórza, z której rozpościera się widok na Hauraki Gulf.

Coromandel był dla mnie chyba najpiękniejszym miejscem w trakcie tego wyjazdu. O dziwo zadowolona jestem, że nie trafiłam tu w sezonie. Półwysep położony jest trochę ponad dwie godziny jazdy autem od Auckland i stanowi miejsce odpoczynku dla zmęczonych wielkomiejskim klimatem mieszkańców. Jest też popularnym celem turystów. Ponoć, aby zaparkować w sezonie na parkingu przy Cathedral Cove, trzeba stać w korku nawet godzinę…

Oczywiście w czasie lata można wylegiwać się na plaży i korzystać z chłodu oceanu, co mi akurat ze względu na porę roku nie było dane, ale poranne spacery nad brzegiem wody też były wspaniałe i pomogły w końcu trochę się zrelaksować i odpocząć.

2 komentarze

  1. Wojtek Wojtek

    Czar kolei wąskotorowej, piękne widoki! Podrzuć więcej zdjęć jak znajdziesz chwilę. Dokąd kolejny wyjazd? 🙂

    • Zdjęcia leżą i czekają na obróbkę. Trochę to potrwa. A wyjazdowych planów póki co nie ma 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *